Nazywam się Eliza Wietrzyńska, mam 22 lata i od 6 lat zmagam się z łuszczycą.

Do łuszczycy dołączyła insulinooporność – ciężko powiedzieć czy przed czy po niej. Do tego dołóżmy problemy hormonalne, otyłość, zaburzenia łaknienia, snu oraz depresja. Jestem wokalistką i czynnie wykonuję swój zawód więc jak się domyślasz nie pomaga mi to zarówno w codziennych relacjach międzyludzkich, jak i rozwoju zawodowym.

Tuż po finale programu Bitwa na Głosy na mojej głowie pojawiło się coś, co początkowo wydawało się być uczuleniem.

Stosowałam w końcu wiele różnych farb a akurat w tamtym okresie pamiętam, że uderzyłam się w głowę i powstała rana. Mimo wszystko (głupio postępując) pofarbowałam włosy jakieś dwa-trzy dni później. Teoretycznie wszystko by się składało. Rozcięłam głowę, użyłam nowej, niesprawdzonej farby i mamy uczulenie na głowie. Skóra zaczęła mnie strasznie swędzieć. Początkowo mała plamka na głowie zaczęła zmieniać się w skorupę zajmującą całą głowę. Nie mogłam już ubierać tak beztrosko ciemnych rzeczy, które przecież jak głosi porzekadło „optycznie wyszczuplają”. Później zaczęły się zmiany na karku, czole, plecach, brzuchu, ramionach, nogach i biuście. W końcowej fazie nawet w uszach robiły się zmiany. Pomyślałam sobie, że to jakaś plaga!

Przez prawie 5 lat zmagania się z chorobą mówiłam, że to alergia, uczulenie, zły kosmetyk itd.

Łuszczyca zajmowała mi w najgorszym momencie prawie pół czoła. Zastanawiałam się czy może nie zmienić fryzury na taką z grzywką. To i tak nic by nie dało. Łuszczyca była wszędzie. Było mi wstyd jechać w czyimś samochodzie, siedzieć na czyimś łóżku czy iść w jakiekolwiek inne miejsce. Stany depresyjne się pogłębiały, problemy ze spaniem były coraz gorsze. Przestałam regularnie jeść i pić. Nadal tyłam. To był dla mnie koszmar! Odcięłam się od poprzedniego chłopaka, znajomych, przyjaciół. Nie miałam ochoty na żadne spotkania. Nadszedł moment w 2018 roku kiedy w konfrontacji z innymi problemami osobistymi postanowiłam, że nie mogę na siebie patrzeć i to mój ostatni rok na scenie.

Byłam tak zagubiona, przygnębiona i bez chęci do życia, że naprawdę wielu ludzi tego nie wytrzymywało.

Coraz ciężej się ze mną pracowało i żyło na co dzień. Ostatnim wołaniem o pomoc było napisanie posta na grupie Facebookowej dla łuszczyków. Tam, pod którymś z moich postów wypowiedziała się Pani dietetyk, która zajęła się mną raptem dzień/dwa później. Maksymalnie zaangażowała się w pomoc i wsparcie mojej osoby. Faktycznie to niezbyt prosty medycznie przypadek pod kątem chociażby żywienia. To, co mogę na łuszczycę – nie mogę na insulinooporność, jak coś już mogłam to znowu nie służyło mi na głos, itd. Dzisiaj, gdy 25.02 minęło pół roku odkąd zmieniłam żywienie schudłam ponad 25 kg i nadal chudnę oraz zmiany odpuszczają powoli. Czoło – czyli najważniejsze dla mnie jest czyste. Skóra głowy wygląda o niebo lepiej. Wiesz, ja już zapomniałam jak to jest mieć gładką skórę głowy.

Łuszczyca nie pozwalała mi dopuścić do siebie ludzi. Kompleksy przybrały ogromny rozmiar.

Teraz jest lepiej. Stany depresyjne odpuszczają, śpię na pewno o niebo lepiej, jem w miarę regularnie i bardzo zdrowo, hormony się unormowały i do tego wychodzę małymi krokami z otyłości. Łuszczyca na pewno w którymś momencie również pożegna mój organizm. Może nie w 100% ale wierzę, że jest to możliwe. Ta wiara daje mi nadzieję na lepsze jutro.

Łuszczyca jest dla mnie cały czas intruzem. Nie mogę się z nią pogodzić. Jeśli łuszczyca jest kobietą to nic dziwnego, że się z nią nie dogaduję – ciężko żyć mi w zgodzie z kobietami. Jednak całkowicie wolę mężczyzn 🙂

Szczerze nie znoszę tej choroby, ale już chyba pogodziłam się w jakimś stopniu z tym, że ona jest.

Odbiera mi jednak poczucie kobiecości za każdym razem. Marzę o tym, aby znów móc ubierać bardziej wykrojone ciuchy. Dążę do tego!

Moje życie to muzyka. Od ponad 12 lat śpiewam. To więcej niż połowa mojego życia! Najważniejsze jest dla mnie, aby móc wykonywać zawód czynnie i nie być wytykaną palcami z powodu choroby. Teraz świadomość społeczna jest na pewno znacznie lepsza niż jeszcze kilka lat temu i to cały czas idzie ku lepszemu, ale mimo wszystko ludzie w swoich pytaniach bywają cholernie nietaktowni.

Warto więc uprzedzać nowo poznane osoby od razu na co chorujemy, aby uniknąć przykrych komentarzy. Bo po co narażać się na dodatkowy stres i przykrości?

Moim celem jest pozbycie się łuszczycy. Nie jest to odkrywcze, bo marzy o tym chyba każda osoba dotknięta tym schorzeniem. Wiem, że będą nawroty w zależności od etapów w moim życiu i ilości stresu jaką będę brała na siebie. Tego niestety mam pod dostatkiem. Wierzę jednak, że dzięki zdrowemu żywieniu, dbaniu o aktywność fizyczną oraz pozytywnemu nastawieniu, które staram się mimo wszystko zachować możemy zdziałać cuda. Tego życzę nam wszystkim!

ELISE

Facebook ELISE

Instagram ELISE

Home

Zacznij pisać i naciśnij enter by wyszukać